Konsystorz został "porwany" - kardynał Zen był jedyną "czarną owcą"
- Ze względu na ograniczenia czasowe poproszono nas o przedyskutowanie i zagłosowanie nad wyborem tylko dwóch z czterech tematów; w rezultacie wybrano synodalność i ewangelizację. Moim zdaniem zmarnowało to całe popołudnie.
- To, co pierwotnie miało być dwudniowym spotkaniem, teraz stało się jednodniowym.
- Forma spotkania przypominała kopię niedawnego "Synodu": wszyscy siedzieli przy okrągłych stołach i rozmawiali; czasu na dyskusję plenarną było bardzo mało, pozostały tylko dwie sesje po czterdzieści pięć minut.
- Przed rozpoczęciem spotkania kaznodzieja "synodalny" zwrócił się do kardynałów; Prefekt Dykasterii Nauki Wiary również rozdał dokumenty; Sekretarz Generalny "Synodu" również przemawiał; i chociaż liturgia nie była już omawiana, Prefekt Dykasterii Kultu Bożego również rozdał dokument.
- Wygląda na to, że ktoś potraktował ten konsystorz jako kontynuację Synodu o Synodalności.
- Skłaniam się ku "teorii spiskowej", myśląc, że to spotkanie zostało "porwane" przez "żołnierzy" papieża Franciszka.
- Starali się oni nie dopuścić kardynałów do wyrażenia swoich poglądów. Czy nie jest to dokładne przeciwieństwo celu, dla którego papież Leon zwołał konsystorz?
- W dość ostrych słowach skrytykowałem "Synod" i pozostawione środki dotyczące tak zwanej "fazy wdrożeniowej".
- Naprawdę niefortunnie stałem się jedyną "czarną owcą".
- Po moim wystąpieniu wydawało się, że niektórzy spojrzeli na mnie chłodno, ale wewnątrz i na zewnątrz spotkania wielu "tradycjonalistycznych" braci wyraziło uznanie.
Tłumaczenie AI