Kardynał Brandmüller: koronawirus to NIE kara od Boga
To "na pewno" nie Bóg karze człowieka, gdy zło przychodzi na niego, ale sam człowiek, który działa z wolnej woli i sam siebie karze – pisze kardynał Walter Brandmüller w Kath.net 28 marca o koronawirusie.
Nazywa wszelkie zło gorzkim owocem grzechu "ale nie karą urażonego i złego Boga".
Według Brandmüllera człowiek stworzony wyzwolił wszelkie zło w stworzeniu, stając przeciwko Stwórcy, a zbawienie następuje, gdy człowiek do Niego powraca.
Zgodzę się, że to jeszcze nie PELNIA KAR, raczej dopust. Człowiek.na człowieka ukręcił bat najpierw z SARS, a kiedy okazało się, że zbyt szybko zaraża i zdycha, to zmodyfikowano grypę na kombinacje świńskiej grypy. To też, nie dało oczekiwanego rezultatu. Wreszcie po kombinacjach cech SARS I HIV udało się wydłużyć okres zarażania...no i się sprawa rozwija pomyślnie, ku depopulacji. Widać, że trudno jest wygasic tę pandemię... Czyli wreszcie trafiono w odpowiednie narzędzie. Cóż na to Bóg? Słucha wołania owieczek unicestwianych jak trawa kosą na bujnej łące... ZATEM TO KLASYCZNY DOPUST. KARA ZAŚ LECI W KOSMOSIE I O ODPOWIEDNIM CZASIE UDERZY W ATLANTYK KASUJĄC NA ZAWSZE CYWILIZACJĘ ATLANTYCKA...bo ta w międzyczasie rozpęta wojnę atomową! Módlmy się: polskie peryferie mogą okazać się ostoją spokoju...tylko czy arcykaplani wyplączą się z masońskich uwikłań i zrozumieją polską rację stanu, to znaczy Boga rację stanu?