Święci w gabinecie lekarskim. ,,Tydzień później przyszła do mnie pacjentka, która wbrew moim zaleceniom nie przestała pracować zawodowo, mimo że jej ciąża była zagrożona. Kobieta dostała obfitego krwotoku i następnego dnia okazało się, że jej 12-tygodniowe dziecko nie żyje, że zupełnie oddzieliła się kosmówka. Widziałam dokumentację z tego badania. Poprosiłam wtedy bł. Mariannę o pomoc. Wysłałam pacjentkę do szpitala, bo mówiła, że krwawienie jest trochę mniejsze niż chwilę wcześniej. Działo się to w trakcie rozmowy, podczas której przez chwilę pomyślałam o Bł. Mariannie. Pacjentka powiedziała, że czuje, iż to krwawienie się cały czas zmniejsza. Poprosiłam ją wtedy, aby jeszcze raz zgłosiła się na badanie do szpitala, na izbę przyjęć. Wieczorem okazało się, że jej córeczka żyje. W tej chwili dziewczynka ma sześć lat.''
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Święci w gabinecie lekarskim
Błagałam Maryję, aby było wszystko dobrze, żeby to dziecko, jeżeli Bóg chce, przeżyło. Kiedy pacjentka wróciła do pracowni …Więcej
Błagałam Maryję, aby było wszystko dobrze, żeby to dziecko, jeżeli Bóg chce, przeżyło. Kiedy pacjentka wróciła do pracowni USG i się położyła, zobaczyłam bijące serce, a dziecko machało do mnie ręką.
Chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem współpracy ze Świętymi. Jestem lekarką zajmującą się głównie leczeniem problemów związanych z niepłodnością, z poronieniami.
,,To było pierwsze wydarzenie, które pokazało mi, że dzieje się coś ponad wiedzą i doświadczeniem lekarskim i że nie należy się poddawać, bo jeżeli Pan Bóg zechce uratować życie za wstawiennictwem Świętych, to potrafi to uczynić nawet w ponadnaturalny sposób.''
,,Kocham ludzi, którzy do mnie przychodzą, staram się im pomagać we wszystkich płaszczyznach: leczyć ich ciała, wspierać psychikę, szukać sposobu, jak spełnić ich wielkie oczekiwanie, jakim jest bycie rodzicem – czy jest to rodzicielstwo adopcyjne, czy jest to jakaś służba w innym wymiarze, w którym mogą czuć się szczęśliwi.''
,,W moim życiu Bóg jest i działa.
Podam przykład. Nie mam totalnie talentu do geografii i do języków obcych, a dostaję wyniki badań we wszystkich językach świata i konsultuję pacjentów z każdego regionu świata. I kiedy jest mi to potrzebne, to rozumiem dany język.
Wielokrotnie było tak, że wyjeżdżając za granicę, przeżywałam wielki stres, że nie poradzę sobie z językiem. Tymczasem zawsze się z daną osobą porozumiałam. To był konkretny dar na dany moment, tylko do tego etapu, do którego był potrzebny.
Jeżeli ktoś będzie miał otwarte oczy, to dostrzeże tu Boże działanie, a jeżeli nie chce na to w ten sposób patrzeć, nie będę go na siłę do niczego zmuszać.''