Wybrane fragmenty:
“W konsekwencji odrzucam wszystkie błędy przeciwne tej [tj. Katolickiej] Wierze a zwłaszcza te liberalizmu, indyferentyzmu, modernizmu, ekumenizmu i laicyzmu, potępione przez papieży Piusa IX, Leona XIII, św. Piusa X, Piusa XI oraz Piusa XII. Błędy te zaciemniają objawioną doktrynę, fałszują Tradycję, zniekształcają świętą liturgię, psują moralność, osłabiają ducha misyjnego oraz rozbijają chrześcijański porządek społeczny, wyrządzając poważne szkody jeśli chodzi o zbawienie dusz.”
“Dodaję, że w obecnym zamęcie, nie wystarczy przypominać parę odosobnionych prawd. Stało się konieczne przedstawić w pełnym świetle cały porządek doktryny katolickiej w jej nadprzyrodzonej spójności i oświeconej harmonii, nie pomijając żadnego dogmatu, nie pomniejszając żadnej prawdy i nie podstawiając za otrzymaną Wiarę dwuznaczny czy też okrojony język, który, pod pretekstem ekumenizmu lub też dostosowania do świata, zniekształca tę doktrynę z coraz większą zuchwałością. Samo miłosierdzie wymaga by doktryna ta była wyznawana z jasnością, cierpliwością i mocą, na chwałę Bożą, dla honoru Kościoła i zbawienia dusz.”
“Odrzucam egzegezę racjonalistyczną, która traktuje święte księgi jako dokumenty mające jedynie człowieka za autora, która apriorycznie wyłącza możliwość tego co nadprzyrodzone, sztucznie oddziela historycznego Chrystusa od Wiary Kościoła, redukuje cuda do symboli czy też podporządkowuje Pismo zmiennym hipotezom i manipulacjom naturalistycznych metod krytycznych.”
“Odrzucam współczesny agnostycyzm, filozoficzny sceptycyzm, idealistyczny subiektywizm oraz wszystkie doktryny, które ograniczają zakres ludzkiego poznania do zjawisk zmysłowych czy też konstrukcji świadomości, podważając tym samym samą możliwość kościelnego Magisterium i prawdziwej teologii.”
“Odrzucam umniejszone wyznania wiary w Trójcę, które, pod pretekstem jedności religijnej czy też ekumenicznej roztropności, celowo przemilczają to co Bóg objawił o sobie. Nie wystarczy powiedzenie wraz z żydami i muzułmanami, że jest jeden Bóg, nie wystarczy uznanie wraz z arianami, że Syn jest takiej samej natury co Ojciec, ani nie wystarczy wyznanie wraz ze schizmatyckimi Grekami, że Duch Święty pochodzi od Ojca, przemilczając Filioque. Ten fałszywy irenizm dąży do iluzorycznej zgody – przemilczając wyznanie pewnych prawd objawionych, wprowadza zamęt w miejsce jasności i zagraża integralności Wiary.”
“Odrzucam zatem każdą doktrynę, która rozmywa rozróżnienie między naturą a łaską, która czyni życie nadprzyrodzone czymś wymaganym jeśli chodzi o naturę ludzką bądź przedstawia łaskę jako po prostu rozwój wewnętrzny naturalnych zdolności człowieka. Tego rodzaju zamęt niszczy darny charakter tego co nadprzyrodzone i rzeczywistość natury. Prowadzi do zredukowania wiary do antropologii religijnej zaś Odkupienia do objawienia człowieka samemu sobie”
“Wyznaję podobnie, że łaska nie niszczy ani nie zastępuje natury – leczy ona, podnosi i doskonali tę drugą, zachowując ją. Porządek nadprzyrodzony nie podważa ani rozumu, ani prawa naturalnego, ani stworzeń – leczy je i podporządkowuje je wyższemu celowi. Dlatego też współczesna opozycja między ludzką wolnością a łaską, między godnością osoby a zależnością od Boga, między kulturą a Wiarą, jest radykalnie fałszywa.”
“Odrzucam fałszywy humanizm religijny, który celebruje człowieka jako takiego, jakby Wcielenie objawiło przede wszystkim i wyłącznie obraz Boży w stworzeniu człowieka a nie nędzę grzechu i Boże miłosierdzie wobec grzesznika. Człowiek jest prawdziwie wielki jedynie, gdy pokornie przyjmuje łaskę, która go leczy i podnosi, gdy czyni pokutę za grzechy, poddaje się prawdzie i żyje jako dziecko Boże. Oddzielając się od Boga, nie wywyższa się, lecz niszczy samego siebie.”
“Wyznaję, że nigdy nie można przywoływać godności człowieka, przez którą Bóg umieścił swe stworzenie na szczycie świata materialnego, przeciw prawu Bożemu, przeciw konieczności nawrócenia czy przeciw podległości prawdzie objawionej. Godność ta została zraniona przez grzech: musi zostać przywrócona i podniesiona przez łaskę do godności przybranych dzieci Bożych.”
“Wyznaję, że człowiek musi zostać zbawiony przez odkupienie, które wybawia go tak od grzechu pierworodnego, jak i wszystkich jego grzechów osobistych. To odkupienie – czy też “odkup” – wymaga daru łaski Bożej w Chrystusie: bez niej człowiek nie jest w stanie zbawić sam siebie przez swe uczynki naturalne, swą kulturę, swą naukę czy swą uczciwość religijną. Bez łaski uświęcającej Chrystusa pozostaje niezdolny do osiągnięcia swego nadprzyrodzonego celu. Odrzucam zatem nowoczesny naturalizm czy to teoretyczny (w filozofii bądź teologii) czy praktyczny (w moralności, polityce czy pracy duszpasterskiej). Każda doktryna, która mówi o braterstwie, pokoju, godności czy postępie, nie uznając grzechu, Krzyża lub konieczności łaski, buduje na złudnym fundamencie i prowadzi do zwiedzenia dusz, którym rzekomo służy.”
“Wyznaję że Odkupienie jest prawdziwym zadośćuczynieniem zaofiarowanym Sprawiedliwości Bożej jako wynagrodzenie za grzech pierworodny i grzechy osobiste. Chrystus, Kapłan i Żertwa w swym świętym Człowieczeństwie odkupił nas przez swą Krew (…) Odrzucam każdą doktrynę, która redukowałaby Odkupienie do prostej manifestacji miłości Bożej, solidarności Chrystusa z ludzkim cierpieniem, objawienia godności człowieka, czy też do wyłącznie moralnego, politycznego lub społecznego wyzwolenia. Krzyż nie jest jedynie znakiem, jest ołtarzem odkupieńczej Ofiary. Chrystus nie zwiastował jedynie zbawienia – zasłużył je przez swą Ofiarę. Jego dobrowolna Męka i Śmierć na Krzyżu stanowią wyłączną odkupieńczą Ofiarę, przez którą ludzkość zostaje pojednana z Bogiem.”
“Podobnie wyznaję, że choć za wszystkich umarł Chrystus, nie wszyscy zostają przez to zbawieni. Zasługi Męki muszą zostać zastosowane do dusz, co w normalnym porządku ma miejsce, gdy przyjmują one, z właściwą dyspozycją, sakramenty, które przekazują im łaskę uświęcającą. Ten kto odmawia przyjęcia Sakramentów, przyjmuje je niegodnie lub pozostaje dobrowolnie w grzechu, odcina się od zbawienia, które Chrystus dla niego uzyskał. Odrzucam zatem fałszywy optymizm powszechnego zbawienia, dokonanego już w każdym człowieku, niezależnie od jego nawrócenia i wytrwania. Tego rodzaju doktryna niszczy pilność nauczania, osłabia gorliwość misyjną, czyni pokutę bezużyteczną i sprzeciwia się samym słowom Zbawiciela: ten kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony, lecz ten kto nie uwierzy zostanie potępiony.”
“Wyznaję wreszcie, że Jezus Chrystus jest nie tylko Odkupicielem jednostek, lecz ośrodkiem całej historii i Królem wszelkiego Stworzenia. Wszystkie rzeczy zostały stworzone przez Niego i dla Niego, wszystkie rzeczy wymagają odnowy w Nim. Żadna kultura, żadna społeczność, żadne prawo, żadna ludzka mądrość nie znajdzie swej prawdziwej i pełnej doskonałości poza Jego panowaniem.”
“Nikt nie może zostać zbawiony bez Chrystusa i Jego Kościoła, przez fałszywą religię jako taką, ani nie może być pewny zbawienia poza widzialną strukturą Kościoła. Jeśli poszczególni ludzie zostają zbawieni bez przynależności do widzialnego stowarzyszenia, którym jest Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, to przez nadprzyrodzone przyporządkowanie do jedynego Kościoła zbawienia i pomimo błędów fałszywych religii, w których są, od których uwalniają się poprzez brak odmowy przyjęcia łaski jaka zostaje im ofiarowana i odpowiedź na nią. Odrzucam zatem fałszywy ekumenizm, który opiera się na idei, że Duch Święty nie wzbrania się używać oddzielone wspólnoty jako środki zbawienia, jak gdyby Kościół Chrystusowy był w nich obecny i czynny, bądź jakby wspólnoty te same w sobie posiadały jakąkolwiek wartość zbawczą, której skuteczność pochodzi z pełni łaski i prawdy powierzonej Kościołowi Katolickiemu . Jeśli jakikolwiek człowiek dochodzi do prawdy objawionej bądź otrzymuje łaskę uświęcającą poza widzialnymi granicami Kościoła Katolickiego, taka prawda i taka łaska należą z prawa do tegoż Kościoła i jednoznacznie wzywają do jedności katolickiej, zaś Duch Święty nie udziela ich jako środków zbawienia, używając oddzielone wspólnoty jako takie, przed którymi nigdy dosyć ostrzegania dusz.”
“Podobnie odrzucam koncepcję, że religie niechrześcijańskie mogą odbijać promień prawdy, który oświeca każdego człowieka, bądź być uprawnionymi drogami, przez które Bóg pozytywnie prowadzi ludzi do zbawienia. Pewne fragmenty prawdy naturalnej bądź zniekształcone pozostałości prawd starożytnych można faktycznie napotkać wśród wyznawców owych fałszywych religii, lecz religie te jako takie, na tyle na ile mieszają błąd ze swym kultem, są dziełem diabła i nie mogą być miłe Bogu. Duch Święty nie używa ich jako dróg zbawienia i nie ma w nich żadnej cnoty właściwej jednemu Kościołowi Chrystusa, jedynej światłości, która w ciemności oświeca każdego człowieka.”
“Odrzucam nadto ideę “anonimowego chrześcijaństwa”, według której każdy człowiek, który prowadzi naturalnie uczciwe życie, czy to “wierzący”, ateista czy agnostyk, ukierunkowuje się na Chrystusa i zostaje w ten sposób przez Niego zbawiony jako “chrześcijanin”, nie mając tego świadomości.”
“Wyznaję wreszcie, że Stare Przymierze zostało wypełnione, przewyższone i uczynione minionym przez Nowe Przymierze, które stanowi wypełnienie obietnicy danej Abrahamowi w Chrystusie i Jego Kościele. Figury Starego Prawa znalazły swe ucieleśnienie i zakończenie w Ofierze prawdziwego Baranka, Pośrednika Nowego Przymierza i Kapłana na wieki według porządku Melchizedeka. Z odwiecznej Woli Boga, prawdziwym potomkiem Abrahama jest Chrystus wraz z tymi, którzy należą do Niego w Jego Mistycznym Ciele, którym jest Kościół.”
“Odrzucam zatem nową eklezjologię, która niszczy pobudkę misyjną, relatywizując unikalność Kościoła, jedynej arki zbawienia. Podobnie odrzucam inkulturację rozumianą jako przyjmowanie bez rozróżniania religijnych, moralnych lub symbolicznych kategorii kultur pogańskich i ich praktyk. Ewangelia może przyjąć to co naturalnie dobre, prawdziwe i szlachetne u ludów, nigdy nie może uświęcać bałwochwalstwa, zabobonu, błędu czy obyczajów przeciwnych prawu naturalnemu. Misją Kościoła nie jest niekończący się dialog, współpraca humanitarna czy wzajemne uznanie tradycji religijnych – jest nią otrzymany od Chrystusa nakaz by nauczać wszystkie narody, chrzcić je i nauczać je zachowywać wszystko co On przykazał.”
“Odrzucam koncepcje synodalistyczne, które zmierzają do przemiany Kościoła hierarchicznego w strukturę konsultacyjną, parlamentarną czy też demokratyczną, poddaną zmiennym opiniom ludu chrześcijańskiego lub naciskom świata. Zbiorowa świadomość wiernych, ankiety duszpasterskie, wrażliwość kulturowa oraz oczekiwania świata nie są źródłami Objawienia.”
“To co było nauczane przez żywe Magisterium Kościoła nauczającego i w co wierzono w wyznaniu Wiary Kościoła Nauczanego nie może stać się fałszywe. To co zostało potępione jako przeciwne Wierze nie może stać się uprawnione. To co należy do Boskiego ustroju Kościoła nie może zostać zmienione wedle kategorii nowoczesnego świata czy też kontekstu historyczno-kulturowego. Odrzucam zatem każdą ewolucjonistyczną koncepcję dogmatu, wedle której prawdy objawione zmieniają swe znaczenie wraz z biegiem historii. (…) Odrzucam zatem koncepcję nowego Magisterium, które rościłoby sobie władzę nad dniem dzisiejszym, narzucając doktryny przeciwstawne lub obce temu co stanowi stałą Tradycję. Odrzucam również sztuczną opozycję między Magisterium dnia wczorajszego i dzisiejszym, jak gdyby jedynym, żywym Magisterium Oblubienicy Chrystusa było obecne nauczanie i mogło, pod pretekstem lepszego dostosowania, odrzucić to co Kościół zawsze nauczał, w co zawsze wierzył i co zawsze potępiał od czasów Apostołów.”
“Odrzucam oskarżenia kierowane przeciw świętemu Kościołowi o brak miłości w potępianiu herezji i ekskomunikowaniu heretyków. Odrzucam także ciągły dialog, ustanowiony w duchu ostatniego soboru, przez który hierarchia wyrzeka się wykonywania prawdziwego Magisterium i czasem twierdzi, że otrzymuje swe natchnienie od “poczucia wiary” wierzących a czasem rozmawia na równych prawach ze zwolennikami fałszywych religii a nawet niewierzącymi. Odrzucam wreszcie subiektywistyczną koncepcję pluralizmu teologicznego, który wypływa z tego rodzaju rezygnacji z funkcji nauczycielskiej. Uznaję, że Kościół nie jest zgromadzeniem w ciągłym stanie poszukiwania, lecz jest strażnikiem prawdy objawionej przez Boga i przekazanej przez Apostołów a jego autentyczne Magisterium stanowi bezpośrednią i powszechną zasadę prawdy w kwestiach wiary i moralności, zapewniając nieprzerwane przekazywanie objawionego Depozytu na przestrzeni stuleci.”
“Odrzucam etykę sytuacyjną, wedle której dane okoliczności mogą uczynić dobrymi czyny wewnętrznie złe. W szczególności uważam, że żadna okoliczność nie może nigdy uczynić prawowitym uciekanie się do antykoncepcji, aborcji czy eutanazji. (…) Bóg nigdy nie nakazuje grzechu ani tego co jest niemożliwe, nigdy nie błogosławi moralnemu nieuporządkowaniu i nigdy nie usprawiedliwia tego, co sprzeciwia się Jego własnemu prawo, lecz temu, który czyni co może, nigdy nie odmawia łaski by zachował Jego przykazania. Wyznaję że związki cudzołożne, związki przeciwne naturze i wszystkie publiczne sytuacje przeciwne prawu Bożemu nie mogą być przedstawiane jako dobra niedoskonałe, dary Boże, pozytywne kroki czy rzeczywistości, które można jako takie błogosławić. Tego rodzaju zwodnicze przedstawianie w poważny sposób zniekształca zasady moralności chrześcijańskiej i szkodzi świętej instytucji małżeństwa oraz dobru rodziny. Dlatego odrzucam jako przeciwne Wierze i stałej dyscyplinie Kościoła uroszczenie do dopuszczania do sakramentów a zwłaszcza do przyjmowania Najświętszej Eucharystii, tych, którzy publicznie trwają w tego rodzaju sytuacjach, nie odrzekając się swego nieuporządkowania. Prawdziwe miłosierdzie wzywa grzesznika do nawrócenia a nie zatwierdza grzech pod pretekstem duszpasterskiego towarzyszenia czy też rozeznania poszczególnych sytuacji.”
“Podobnie odrzucam współczesny rozdział między doktryną a praktyką duszpasterską. Praktyka duszpasterska, która jest przeciwna doktrynie nie jest duszpasterstwem, prowadzi dusze na manowce. Miłość nie polega na uciszaniu prawdy by uniknąć cierpienia, lecz na mówieniu z miłosierdziem prawdy by prowadzić do zbawienia. Lekarstwo Kościoła jest w stanie leczyć jedynie przez nazwanie zła, wezwanie do pokuty i zaoferowanie lekarstw łaski.”
“Wyznaję wreszcie, że Bóg nie jest jedynie twórcą i celem porządku moralnego, lecz również jego strażnikiem oraz suwerennie nagradza za dobro a za zło karze. Zapominanie o Bożym sądzie rodzi fałszywe miłosierdzie, sentymentalne i bezsilne, które nie ocala nikogo, ponieważ nikogo nie nawraca.”
“Wyznaję, że Trójca Przenajświętsza może i powinna być uznawana i czczona nie tylko przez każdego człowieka, lecz również przez rodziny, instytucje i społeczności świeckie. Żadna władza ludzka nie jest niezależna od Boga, bowiem cała władza od Niego pochodzi i musi być wykonywana zgodnie z odwiecznym prawem. Wyznaję że społeczeństwa świeckie, podobnie jak osoby, mają obowiązek uznania i czczenia tego jednego i jedynie prawdziwego Boga, którym jest Jezus Chrystus, Słowo Wcielone, Druga Osoba Trójcy Świętej oraz oddawania Mu należnej czci w prawdziwej religii przez Niego objawionej i ustanowionej. Wyznaję, że władze, które rządzą tymi społeczeństwami winny zapewniać dobro wspólne poprzez dostosowanie się do dwojakiego prawa Bożego – naturalnego i objawionego. Użytek z wolności nie polega na dowolnym zaspokajaniu wszelkich kaprysów pożądliwości, lecz na wyborze najlepszego sposobu korzystania z dóbr tego świata, mając na uwadze zbawienie wieczne.”
“Odrzucam zatem współczesny laicyzm, który pragnie organizować społeczeństwo jakby Bóg nie istniał. Publiczna odmowa uznania Boga za suwerennego Pana nie jest neutralnością, lecz społeczną niesprawiedliwością wobec Stwórcy i głębokim powodem nieporządku wśród ludów. Zaiste społeczeństwo, które odmawia Bogu czci Mu należnej, stopniowo niszczy fundamenty własnej sprawiedliwości, oddziela prawo ludzkie od jego wieczystego źródła i wydaje narody na pastwę zmiennej woli upadłych ludzi.”
“Wyznaję że Nasz Pan Jezus Chrystus, z uwagi na to, że jest Wcielonym Słowem i że odkupił ludzi przez swą Krew, jest Królem nie tylko poszczególnych ludzi, lecz również rodzin, instytucji, ludów i narodów. Została Mu dana cała władza w Niebie i na ziemi, Jego panowanie nie ogranicza się do wewnętrznego forum sumień czy sfery prywatnej – musi rozciągać się na forum zewnętrzne, na prawa, obyczaje, edukację, kulturę i życie publiczne. Królestwo Jego jest wieczne i powszechne: jest królestwem prawdy i życia, królestwem świętości i łaski, królestwem sprawiedliwości, miłości i pokoju.”
“Odrzucam zatem liberalizm polityczny i religijny, nie tylko ten, który rości dla błędu te same prawa co dla prawdy i chce dla fałszywych form kultu tego samego urzędowego i publicznego uznania co dla kultu prawdziwego, lecz również ten, który, w imię godności człowieka i fałszywej wolności religijnej, przyznaje każdemu prawo do publicznego działania według jego własnego sumienia, bez przeszkód ze strony władzy świeckiej, nawet gdy owo sumienie błądzi i przeciwstawia się dobru wspólnemu lub prawdziwej religii.”
“Uznaję że błąd może w pewnych wypadkach być tolerowany by uniknąć większego zła bądź zachować większe dobro spokoju publicznego, lecz wyznaję że nie posiada on sam w sobie moralnego prawa do obrony i zachęty na tym samym poziomie co prawda ani prawa by, w imię fałszywej wolności sumienia, nigdy mu nie przeszkadzano. (…) Choć człowiek posiada ontologiczną godność, która wynosi go ponad byty materialne, godność ludzka, która ma być poszanowana, nie jest obojętna na prawdę i błąd wyznawane przez dane osoby, ani na dobro i zło jakie czynią: ten kto wyznaje błąd lub czyni zło, traci swą godność moralną. Dlatego prawowita władza nie uderza w ludzką godność, gdy karze zbrodnie według wymogów sprawiedliwości, poprzez proporcjonalne kary, aby bronić dobro wspólne przed poważnym nieporządkiem.”
“Odrzucam również ową nowoczesną postać personalizmu, która przypisuje Kościołowi misję strzeżenia godności osoby ludzkiej oraz ustanowienia powszechnego braterstwa na fundamencie tej rzekomo wspólnej godności rodzaju ludzkiego – nie rozróżniając między, z jednej strony, prawdziwą godnością chrześcijanina, który wyrzeka się grzechu by żyć zgodnie z moralnością ewangeliczną w Kościele Katolickim a, z drugiej, fałszywą godnością tych, którzy, zatraceni w błędzie i grzechu, wyrzekają się drogi zbawienia. Odrzucam zafałszowanie z tego wypływające, które chce czynić Kościół, jeśli nie sługą, to przynajmniej kolaborantem świata w realizowaniu jego własnego ideału: czysto ziemskiego i doczesnego pokoju, opartego na naturalistycznym doskonaleniu się ludzkości, pozbawionego perspektywy nadprzyrodzonej. Ideał ten propaguje niezależność człowieka wobec Boga, Jego prawa, prawdy i dobra, zakłada on pogardę do społecznego Panowania Chrystusa i Chrześcijaństwa oraz prowadzi w ostateczności do ateizmu oraz postawieniu człowieka w miejscu Boga.”
“Podobnie odrzucam współczesne uprzedzenie, które przedstawia cywilizację chrześcijańską jako opresyjną, obskurancką, czy też wrogą godności ludzkiej. Nie niszcząc tego co dobre w różnych kulturach, porządek chrześcijański przyjmuje to i oczyszcza.”
“Współczesne odrzucenie społecznego Panowania Chrystusa spowodowało regres cywilizacji przez sekularyzację instytucji, rozpad małżeństwa, zniszczenie autorytetu, edukację bez Boga, tyranię namiętności oraz stopniowe zacieranie ducha ofiary w ongiś katolickich narodach. Przeciw tej publicznej apostazji wyznajemy, że wszystkie rzeczy należy odnowić w Chrystusie, który jeden jest święty i który, przez swe Mistyczne Ciało, jako jedyny uświęca dusze i narody.”
“Adoruję Najświętszy Sakrament Ołtarza i odrzucam każdą doktrynę oraz praktykę, która osłabia wiarę w Rzeczywistą Obecność, umniejsza cześć należną Eucharystii, banalizuje Komunię Świętą bądź zmienia święty charakter sanktuarium. Liturgia, z uwagi na to że stanowi uprzywilejowany wyraz wiary, jest również stałą szkołą, w której formowana jest dusza chrześcijaństwa. Przez jej zorientowanie, jej milczenie, jej gesty, jej kanon, jej święty język, jej duch adoracji, jej teocentryczną strukturę, liturgia żywi wiarę i wywiera głęboki wpływ na dusze. Przez nią ludy uczą się myśleć wedle Boga, osądzać według wieczności, miłować to co święte, gardzić tym co przemijające i ukierunkowywać całe swe życie na Ofiarę Chrystusa. Kształtuje również moralność i inspiruje sztukę, instytucje, święta oraz obyczaje ludu chrześcijańskiego. Dlatego, gdy kult Boży staje się prozaiczny, płytki, dwuznaczny, profański lub antropocentryczny, osłabia samo rozumienie Wiary.”
“Wyznaję że tradycyjna Msza rzymska, sprawowana zgodnie z rytem w użytku przed reformą Novus Ordo Missae, wyraża z niezrównaną jasnością katolicką doktrynę Ofiary, Kapłaństwo oraz Rzeczywistą Obecność. Jednak z bólem obserwuję, że współczesne reformy liturgiczne znacząco odeszły od tradycyjnej liturgii jako całość i w szczegółach. Tak czyniąc, zaciemniają ofiarny i przebłagalny charakter Mszy, żywią demokratyczną koncepcję kultu, zbliżają katolicki wyraz liturgiczny do koncepcji protestanckich i w ten sposób przyczyniają się znacząco do utraty poczucia sacrum, zepsucia ducha chrześcijańskiego, spadku powołań oraz ogólnego osłabienia Wiary. Odrzucam zatem każdą reformę liturgiczną, która przez pominięcie, dwuznaczność doktrynalną lub praktyczną orientację, sprzyja herezji, osłabia wiarę, odchodzi od katolickiej doktryny Mszy sformułowanej na Soborze Trydenckim lub odwodzi wiernych od czci należnej Bogu. Publiczny kult Kościoła musi wyrażać w sposób jednoznaczny Wiarę Katolicką.”
“Wreszcie jestem pewien, że odnowa katolicka narodów musi obejmować restaurację kultu Bożego przez katolicką liturgię wszechczasów. Tam gdzie Msza sprawowana jest jako prawdziwa Ofiara Chrystusa, odradzają się wiara, pobożność, życie łaski, rodziny chrześcijańskie, powołania i pragnienie dóbr wiecznych.”
“Wierzę, że najwyższym powołaniem człowieka jest świętość. (…) Odrzucam zatem fałszywe chrześcijaństwo bez Krzyża, które obiecuje ziemski pokój bez nawrócenia, miłosierdzie bez pokuty, braterstwo bez zależności od Ojcostwa Boga oraz świętość bez heroizmu. Kościół nigdy nie kanonizował letniości, dostosowania do świata czy też czysto naturalnej dobrej woli. Przedstawiał do naśladowania przez wiernych świętych, których wiara była integralna, których miłość była heroiczna i których życie było uzgodnione z tym Chrystusa. Odrzucam zatem każdą redukcję życia chrześcijańskiego do bliżej nieokreślonej filantropii, świadomości społecznej, zaangażowaniu na rzecz spraw tego świata. Miłość chrześcijańską mierzy się przede wszystkim nie wspólnym uczuciem czy widzialną użytecznością, lecz nadprzyrodzoną miłością Boga przede wszystkim i miłością bliźniego z uwagi na Boga. Miłosierdzie wobec ciała traci swe prawdziwe znaczenie i autentyczną wartość, gdy przestaje być przyporządkowane do miłosierdzia wobec duszy oraz zbawienia wiecznego.”
“Dzieje Kościoła znają okresy próby, w których wyznawanie prawdziwej Wiary zostaje poważnie pomniejszone, w których szerzą się błędy, słabnie dyscyplina a wiele dusz jest wiedzione na manowce. Uznaję że w szczególności współczesne błędy przedstawiają straszliwe zagrożenie dla całego porządku katolickiego a ich przeniknięcie w życie Kościoła, pod wpływem Soboru Watykańskiego II oraz reform posoborowych, wywołało kryzys o wyjątkowej powadze: agnostycyzm atakuje poznanie Boga, naturalizm atakuje niezbędność łaski, subiektywizm atakuje nadprzyrodzoną pobudkę wiary, relatywizm atakuje niezmienność dogmatów, etyka sytuacyjna atakuje prawo Boże, liberalizm atakuje społeczne Panowanie Chrystusa, fałszywy ekumenizm atakuje unikalność Kościoła, kolegialność i synodalność atakują ustanowiony przez Boga ustrój Kościoła w jego hierarchii, liturgiczny antropocentryzm atakuje Świętą Ofiarę Mszy. Obecny kryzys nie może zatem zostać zredukowany do zwykłego konfliktu wrażliwości, preferencji liturgicznych czy opinii duszpasterskich. Dotyka on samych fundamentów wiary i moralności, kapłaństwa i kultu, Kościoła i Panowania Chrystusa. Błędy te nie pozostają abstrakcyjne, wydały widzialne owoce: osłabienie nauczania doktryny, wyplenienie ducha misjonarskiego, banalizację grzechu, kryzys rodziny, ruinę liturgii, utratę poczucia Boga, niewielką liczbę powołań, milczącą apostazję narodów chrześcijańskich oraz głęboki zamęt u wiernych. Dlatego nie wystarczy dziś zaświadczać ogólnie prawdy katolickie, bez jednoczesnego potępiania błędów, które dążą do ich skażenia. Miłość wobec dusz wymaga jasności całej prawdy, bez jakichkolwiek dwuznaczności.
Kryzys ten może zostać przezwyciężony jedynie przez odnowienie wszystkich rzeczy w Jezusie Chrystusie, przez powrót do Wiary, do życia łaski, do kultu Bożego oraz do dążenia do świętości. W tych bolesnych okolicznościach, nie osądzając nikogo i nie uzurpując sobie władzy Kościoła, mogę jedynie wyznawać Wiarę, której wyznawanie jest umniejszane, przywoływać skazywaną na wygnanie Tradycję, bronić moralności, strzec liturgii i głosić prawa Chrystusa.”
“Wierny wiecznemu Rzymowi, który strzeże Depozytu przekazanego przez Apostołów, pragnę zachować to dziedzictwo w całości, bez pomniejszenia, bez zmiany i bez lęku, nie jako szczególną opinię w dzisiejszym Kościele, lecz jako Wiarę otrzymaną od Jednego, Świętego, Katolickiego, Apostolskiego i Rzymskiego Kościoła. Albowiem Wiara ta nie należy do mnie – otrzymałem ją by pozostać jej wiernym, by nią żyć, by ją przekazywać, a jeśli Bóg tak zechce, cierpieć za nią, w ufnym oczekiwaniu triumfu prawdy i łaski, dla zbawienia dusz i na chwałę Trójcy Przenajświętszej.”
(tł. z wersji angielskiej)